Zarządzanie finansami – co doi pieniądze z Twojego portfela

Zarządzanie finansami – co doi pieniądze z Twojego portfela

Zarządzanie finansami dla laików

Ludzie gonią za coraz większymi zarobkami.

Chcą zarabiać więcej i więcej, nie wiedząc tak naprawdę, po co.

Sam byłem jednym z nich.

Podstawowe pytanie „Po co?”

Jednej rzeczy, której do końca nie rozumiem, to pogoń za pieniędzmi. Bez wyznaczonego celu, zarabiasz więcej, by móc więcej wydawać. Ludzie przeprowadzają się do większych, droższych miast, jedzą droższe obiady i kupują droższe samochody. Po co? Po prostu ich na to stać. Podczas gdy mogliby zainwestować w coś, co naprawdę przyniesie im radość i satysfakcję.

Początkowa ekstaza

Zakładam, że kupowałeś kiedyś samochód. Nie musiał być nowy, efekt będzie pewnie ten sam, co w przypadku wymarzonej używki.

Co czułeś, gdy go kupiłeś? Wsiadłeś do środka i… głęboki wdech, przekręcenie kluczyka w stacyjce (lub wciśnięcie Start/Stop :P), dźwięk zapalanego silnika, rosnące obroty pod wpływem nacisku na pedał gazu. To była ekstaza.

Zapewne cieszyłeś się jak dziecko. Tak było też za drugim razem. I za trzecim. Za dziesiątym emocje nie były już tak burzliwe. Za setnym, zwykła, codzienna sytuacja.

Problem w tym, że setny raz miał miejsce pół roku po zakupie auta. Gdzie tam jeszcze do tych czterech czy więcej lat zaciągniętego kredytu. Wtedy uświadamiasz sobie, że samochód jest fajny, ale… tutaj wstaw swoją wersję. Być może kupiłbyś inny, być może zaczekałbyś jeszcze pół roku z zakupem, być może nie brałbyś kredytu, tylko zbierał gotówkę.

Tak czy siak, rzeczy cieszą najbardziej wtedy, gdy są dla nas nowe, nieodkryte.

Zarabiać, żeby móc wydawać? Na przedmioty, które po chwili przestają nas cieszyć, a pieniądze z portfela doją bardzo długo? Ja podziękuję.

Próżność rządzi światem

Ktoś powie, „naucz się cieszyć kupionym samochodem przez cały czas”. Jasne, można i tak. Ale powiedz mi, czemu nie cieszyłeś się poprzednim samochodem i po co kupowałeś nowy? Są sytuacje, że stary się rozpadł, że potrzebujemy desperacko pewnych udogodnień (jak klimatyzacja). Prawda jest jednak taka, że tym motywowana jest niewielka część zakupów.

Zdecydowana większość kupuje nowy samochód (telewizor, komputer, telefon) tylko dlatego, że ich na to stać. Że stary się znudził, że chcą mieć coś nowszego. Ludzie są przyzwyczajeni do tego, że nie mają dużo pieniędzy. Nawet gdy zarabiają lepiej, wciąż nie chcą ich mieć.

Kupują na tyle drogi (tłumaczone na fajny, wypasiony, elegancki etc.) gadżet, na ile pozwala ich nowa posada. Właściwie, to zazwyczaj trochę droższy, bo przecież można wziąć kredyt i sobie go spłacać.

Przykład z życia wzięty

Sam byłem w dokładnie tej samej sytuacji. Dostałem pracę w Motoroli w Krakowie. Pensja dwa razy większa niż dotychczas, umowa typu freelance z założeniem własnej firmy jednoosobowej. Żyć nie umierać. Myślałem, że chwyciłem Boga za stopę.

Po roku takiej pracy, na moim koncie oszczędnościowym było okrągłe zero zł.

Z E R O   Z Ł O T Y C H. A nawet mniej, bo miałem jedną kartę kredytową z częściowo wypłaconą kwotą.

Dlaczego tak się stało?

Po pierwsze – mieszkanie. Wynajem plus czynsz i opłaty (wiadomo, Kraków do najtańszych miast nie należy). Później, zapragnąłem samochodu. Marzyła mi się sportowa Astra OPC. Gdy dowiedziałem się, że w jednym z salonów Opla w Krakowie jest do kupienia Astra GTC (uboższa wersja OPC) po jazdach próbnych za 70% ceny nowej, nie wahałem się długo.

Załatwiłem formalności leasingowe i po 3 miesiącach od założenia firmy cieszyłem się moim nowiutkim samochodem. Nie pomyślałem o tym, że takie auto jest dość drogie w utrzymaniu. Ubezpieczenie (ok. 3200 zł rocznie) plus koła i opony zimowe min. 17″ (kolejne 3200 zł) gdy przyszła zima. Oprócz tego nabyłem nowego laptopa i duży monitor z funkcją telewizora.

Tylko patrzyć, jak pieniądze uciekały z mojego portfela, a każda ich nadwyżka była umiejętnie wydawana. Sporo o oszczędzaniu i zarabianiu pieniędzy znajdziecie na blogu Michała Szafrańskiego.

Dziś, będąc w podobnej sytuacji, postąpiłbym pewnie inaczej. Ale nie ma co rozmyślać o tym co było. Trzeba dążyć do tego, co będzie. Dlatego obiecałem sobie nie wydawać pochopnie pieniędzy dlatego tylko, że mogę. Tego zamierzam się trzymać.

Photo credit: Tom Wolf | Photography / Foter /Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on Pinterest
Świetne! Muszę się podzielić

2 komentarze

Michał Szafrański

about 3 lata ago

Hej Marcin, Dziękuję za polecenie mojego bloga. Fajnie wiedzieć, że Ci się podoba :) Pozdrawiam

Odpowiedz

pola

about 2 lata ago

... a ja od 7 lat niby wydawalam na buty, ciuchy, torebki, suplementy zdrowotne i drogie kuchenne sprzety, wypasione lub mniej rowery (moja big pasja), ale mimochodem jakos uzbieralo mi sie na koncie full kasy i to przed odkryciem bloga Michala Szafranskiego i co? jestem zielona jesli chodzi o inwestowanie, kisilam na lokacie a teraz stopy spadly niemalze do zera, o swojej firmie jeszcze nie mysle, poniewaz najpierw priorytetem jest ukonczenie domu.... zastanawiam sie nad kupnem nowego auta, zeby troche ta konsumpcja mnie podekscytowala, bo to wieczne odkladanie troche mi juz bokiem wychodzi....

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Odpowiedz do Michał Szafrański lub Anuluj

Zostaw coś po sobie!